Chaos w handlu zieloną energią

Nie wiadomo na jakich zasadach obecnie handlować zieloną energią i zielonymi certyfikatami, a bardziej dokładnie prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia z OZE. Urząd Regulacji Energetyki nie wydaje świadectw pochodzenia zielonej energii, ponieważ nie ma do tego podstaw prawnych. To efekt opóźnień w opublikowaniu rozporządzenia Ministra Gospodarki.

W Ministerstwie Gospodarki wciąż trwają prace nad projektem rozporządzenia w sprawie szczegółowego zakresu obowiązków uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia, uiszczenia opłaty zastępczej, zakupu energii elektrycznej i ciepła wytworzonych w odnawialnych źródłach energii. W przygotowywanym projekcie podwyższono obowiązki zakupu energii z OZE oraz zmieniono zapisy dot. zaliczania współspalania do wypełnienia obowiązku. To rozporządzenie jeszcze nie weszło w życie, a stare rozporządzenie (z niższymi limitami energii z OZE) już nie obowiązuje.

– Sytuacja jest kuriozalna. Stare rozporządzenie utraciło moc 25 lutego br. a nowego rozporządzenia jeszcze nie ma. Obecnie sytuacja wygląda tak, że istnieje tylko obowiązek zakupu zielonej energii oraz umorzenia świadectw pochodzenia wynikający bezpośrednio z ustawy, ale nie jest on określony procentowo. Co można interpretować, że procent ten jest równy zeru – mówi Marek Kulesa przedstawiciel Towarzystwa Obrotu Energią, zrzeszającego spółki obrotu energią.

Resort gospodarki wciąż nie przedstawił nowego rozporządzenia określającego limitów zakupu zielonej energii mimo, że minął ponad miesiąc od zakończenia uzgodnień w tej sprawie.

W projekcie rozporządzenia jest adnotacja odsyłająca do przepisów mówiących, że w okresie od 25 lutego br. (czyli wygaśnięcia starego rozporządzenia) do dnia wydania nowego rozporządzenia, obowiązują stare wysokości obowiązków zakupu zielonej energii.

– Prawo więc po raz kolejny „zadziała wstecz” Istniejąca luka prawna będzie załatana rozporządzeniem, które dopiero zostanie opublikowane – podkreśla Marek Kulesa.

Przekonuje on jednocześnie, że to już kolejny przypadek w zasadach regulujących rynek energii, kiedy prawo działa wstecz, wcześniej podobna sytuacja była w przypadku zakupów energii produkowanej w kogeneracji orz tzw. rozporządzeniu systemowym.

Spółki obrotu energią, co prawda rozliczają się z obowiązków zakupu kolorowych energii w okresie rocznym, ale stan niepewności trwa już przecież blisko 3 miesiące. Sprawa jest tym bardziej ważna dla spółek obrotu, że Urząd Regulacji Energetyki nie wydaje świadectw pochodzenia zielonej energii. URE tłumaczy to przyczynami „niezależnymi od siebie” – nie ma podstaw prawnych.

admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *